Szukaj na tym blogu
sobota, 19 października 2013
love this dress!!!!
Etykiety:
Bee Charming,
Bionda Castana,
Chanel,
Coal,
Crate and Barrel,
Essie,
Givenchy,
Hollister Co.,
LeiVanKash,
Lipsy,
moda,
MuuBaa,
polyvore,
Prada,
Royal Albert,
style,
Wildfox Couture
I miss it soo much :)
Etykiety:
Achilles Ion Gabriel,
Dorothy Perkins,
Forever New,
Givenchy,
Helen Kaminski,
Marni,
Miss Selfridge,
Miu Miu,
moda,
Monki,
MuuBaa,
polyvore,
Ray-Ban,
style
piątek, 18 października 2013
Wrocław na zdjęciach
Zdjęcia lubię robić od zawsze - już jako dzieciak podkradałam rodzicom aparat i pstrykałam (co ich bynajmniej nie cieszyło, ponieważ były to jeszcze czasy aparatów z kliszą i cyfrówki pojawiły się dopiero za jakiś czas).
Dziś więc w fotograficznym skrócie.
Pozdrowienia z Wrocławia i udanego weekendu :):):)
poniedziałek, 14 października 2013
I want candy :):):)
To już prawie rok odkąd zdecydowałam się prowadzić bloga. Różnie to bywało z moją systematycznością, szczególnie kiedy dużo się działo - praca, dom, podróże. Ale roczek to roczek - uczcić miło :) A uczcić najlepiej ogłaszając CANDY!!!! :):):)
Jako że idzie jesień, a dziś było cudownie słonecznie i ciepło, postanowiłam wymyślić candy jesienne, które dodałoby nam tak energii, jak i uśmiechu na twarzy.
Oto i mój pomysł:
Do wygrania zestaw - a w nim:
1. mydełko L'Occitane
2. kula do kąpieli Organique
3. świeczka Yankee Candle
Czyli wszystkie moje ulubione produkty,
których sama używać lubię i które szczerze polecam. :)
Co zrobić, by zgarnąć CANDY:
1. Zostań obserwatorem mojego bloga :)
2. Zostaw swój komentarz pod postem konkursowym (bardzo mnie to ucieszy :):) )
3. Udostępnij na swoim blogu zdjęcie (zdjęcie number 1) z linkiem konkursowym :)
http://www.youtube.com/watch?v=cLJ1vuUWprA
Życzę wszystkim powodzenia :)
PS. Czy u was też było dziś tak cudownie ciepło i słonecznie?
Uwieczniłam tę pogodę na kilku zdjęciach - będą mnie one podnosić na duchu w chłodne, zimowe wieczory :)
Udanego tygodnia :)
I zapraszam do zabawy :):):)
Koniec konkursu 30.10.2013 :)
Ogłoszenie wyników 31.10.2013!! :)
Czyli w Halloween
:):):)
Lubicie?? :)
piątek, 11 października 2013
Pandora - o tym jak zostałam projektantką bransoletek :)
Moja przygoda z duńską marką Pandora zaczęła się ponad rok temu, a dokładniej w Walentynki, kiedy to zobaczyłam okazjonalną promocję tej firmy - mianowicie z okazji święta zakochanych przy zakupie bransoletki otrzymywało się serduszkowy charms :)
I tak to się zaczęło, wsiąkłam zupełnie :) Możliwość zabawy w projektanta własnej biżuterii jest pomysłem genialnym, ponieważ każda kobieta ma przecież swój gust, swój styl i swoje chwile w życiu do upamiętnienia - ślub, narodziny dziecka, pierwszą miłość, zdanie matury, sukces w pracy itp. Pandora daje możliwość wyrażenia siebie, swoich radości i ważnych momentów za pomocą charmsów, które są dodatkowo świetnym prezentem - każda kolekcjonerka doceni dary losu, które otrzyma od rodzinki, lubego bądź przyjaciół :) Tak jak i ja je doceniam :P O czym mój biedny luby dobrze wie i łapie się za głowę, kiedy widzi na stole nowy katalog ;)
A te pojawiają się kilka razy w roku... a że mamy jesień, to i nowy katalog pojawił się na stole, a nawet i nowa bransoletka pojawiła się już w moim kuferku Pandorkowym :) wraz z panem pawiem zielone oczko, ponieważ nie byłam w stanie mu się oprzeć - misternie wykonany (ręczna robota!!!), z ogonkiem wysadzany zielonymi i turkusowymi błyskotkami - oj, jak ja to uwielbiam :) :) :) A do tego ma nawet wyrzeźbione w srebrze łapki i pióropusz na głowie!!!
To właśnie konkretny powód, dla którego zupełnie nie jestem w stanie oprzeć się ich biżuterii - misterne wykonanie detali, przez co każdy koralik jest tak wyjątkowy. Stąd uzbierała mi się ich całkiem spora ilość i każda wizyta kończy się choćby maleńkim zakupem.
A co najlepsze - kiedy znudzi mi się moja bransoletka, 5 sekund, wszystko zdjęte i układam charmsy w nowy układ podmieniając z charmsami z innych bransoletek - w ten sposób, mając 4 bransoletki (srebro, srebro oksydowane, rzemyk brązowy pojedynczy, rzemyk beżowy podwójny) i kilkanaście charmsów (Pandora i Apart) mam niezliczoną możliwość kombinowania i układania wszystkiego od nowa, czyli zabawę w panią projektantkę biżuterii. :D
A oto i moja "robota". :)
Co sądzicie??? :)
A tu informacja o promocji na nadchodzący weekend - przy zakupie charmsów dwóch, trzeci jest w prezencie :):):) Trzeba mieć ze sobą kupon z Grazii albo Twojego Stylu :)
Ja mam już upatrzone - jeśli uda mi się naciągnąć na jednego lubego, wówczas będę
sooo happpyyy!!!
Za jednego charmsa dostanę bowiem dwa :P
Trzymajcie kciuki ;)
Udanego weekendu :):):)
Magda
środa, 9 października 2013
Jesiennie....
W minioną niedzielę wybrałam się na zakupowe łowy (zniżki gazetowe zawsze mnie skuszą) i odkryłam, że jesień weszła już pełną parą. Na wieszakach zagościły wełniane swetry, coraz więcej już puchówek i płaszczy, zmieniła się też kolorystyka. Zawsze cieszyłam się na jesień i te zmiany, ale... w tym roku jakoś nie i sama nie wiem dlaczego??? Może to nawał roboty, który w tym miesiącu spadł mi na głowę, mnóstwo zobowiązań i coraz krótszy dzień sprawiają, że ciężko wieczorem wykrzesać z siebie choć odrobinę energii. Dziś więc robię sobie po pracy wieczorek przyjemnościowy - piję piwko miodowe i przeglądam kobiece gazetki, coby zorientować się co w trawie modowej piszczy. Porzuciłam moje stałe lektury (miliony książek, które na co dzień stanowią moją pracę, a jak mam dobry dzień to i przyjemność) i typowe dla mnie gazetki (love Traveler i National Geographic) i "czytam" sobie Flesza i Show, a co :P Raz na jakiś czas można ;) Czy wy też czasami tak macie, że potrzebujecie się zupełnie wyłączyć i odpocząć od wszystkiego?? Pracy, obowiązków domowych i całej reszty?? Ja tak, właśnie dziś :)
Czego mądrego dowiedziałam się z prasy - ano znalazłam fajne dyniowe przepisy, wiem, gdzie znaleźć wymarzone buty na jesień i torebkę, którą widziałam na pani w tramwaju, ale głupio i było spytać, gdzie ją kupiła. Tylko pytanie, czy mnie jeszcze na coś stać, po poprzednich sobotnich zakupach... ;) Moje uzależnienie do Pandory wróciło, jak tylko zobaczyłam ich katalog. Od soboty jestem posiadaczką kolejnej bransoletki, na którą, jak zwykle, mam już pomysł (luby łapie się za głowę i zastanawia się, czy ta mania się kiedyś skończy). Czy ktoś jeszcze poza mną tak bardzo lubi Pandorę??? Obiecuję jutro wrzucić tu mój nowy nabytek ;) Pomyśleć, że moja Pandorowa przygoda zaczęła się rok temu, a ja już kolejną bransoletkę kompletuję ;) Ale czy to nie jest genialny pomysł na prezent??? I kiedy znudzi się nam jedna kombinacja, raz dwa i mamy już nową - wystarczy zdjąć charmsy i ułożyć je od nowa :):):) Dodatkowo, to świetne pamiątki z podróży - ja mam już rzymską walizkę i angielskiego misia ;) a Wy???
PS. Czy tylko ja tęsknię za latem????
Czego mądrego dowiedziałam się z prasy - ano znalazłam fajne dyniowe przepisy, wiem, gdzie znaleźć wymarzone buty na jesień i torebkę, którą widziałam na pani w tramwaju, ale głupio i było spytać, gdzie ją kupiła. Tylko pytanie, czy mnie jeszcze na coś stać, po poprzednich sobotnich zakupach... ;) Moje uzależnienie do Pandory wróciło, jak tylko zobaczyłam ich katalog. Od soboty jestem posiadaczką kolejnej bransoletki, na którą, jak zwykle, mam już pomysł (luby łapie się za głowę i zastanawia się, czy ta mania się kiedyś skończy). Czy ktoś jeszcze poza mną tak bardzo lubi Pandorę??? Obiecuję jutro wrzucić tu mój nowy nabytek ;) Pomyśleć, że moja Pandorowa przygoda zaczęła się rok temu, a ja już kolejną bransoletkę kompletuję ;) Ale czy to nie jest genialny pomysł na prezent??? I kiedy znudzi się nam jedna kombinacja, raz dwa i mamy już nową - wystarczy zdjąć charmsy i ułożyć je od nowa :):):) Dodatkowo, to świetne pamiątki z podróży - ja mam już rzymską walizkę i angielskiego misia ;) a Wy???
PS. Czy tylko ja tęsknię za latem????
wtorek, 1 października 2013
Bo to już chyba koniec wakacji....Plus mocne postanowienia moje na tę jesień. :)
Czy tylko mnie tak ciężko jest wrócić??? Mam wrażenie, że te wakacje były jeszcze bardziej intensywne od poprzednich (o ile to możliwe, ponieważ w zeszłe wyjechałam w czerwca, a wróciłam...w lutym tego roku. Ok, pracowałam w tym czasie, ale jednak byłam we Włoszech, więc nie oszukujmy się, mimo wszystko były to dla mnie wakacje. Choć myli się ten, kto myśli, ze miałam tam w kółko słonko na niebie. Co to to nie, front genueński daje w kość, możecie mi uwierzyć na słowo, a kto tam był, ten się na własnej skórze przekonał). W zeszłe byłam bowiem jednak mniej mobilna i przez kilka miesięcy nie zobaczyłam aż tylu miejsc, co w te. Chyba?? Może tylko mi się wydaje.
No nic. Niedawno wróciłam z prawie 3 tygodniowej wyprawy do Włoch. Przed tą wyprawą byłam też kilka dni w Warszawie. A po Italii znów stolica, a potem służbowy wyjazd na drugi koniec Polski. Koniec końców nawet nie zdążyłam jeszcze zgrać ostatnich zdjęć z Rzymu. Ale... pomyślałam, że skoro już w końcu wracam do blogowania, to może najwyższy czas zacząć się dzielić moim podróżniczym doświadczeniem. W końcu udało mi się na te 3 tygodnie zmieścić w bagażu podręcznym Ryanair!!!! Kto nie latał tanimi liniami, ten nie zrozumie, jak wielki to wyczyn :P I do tego zmieściłam w tej torbie lustrzankę wraz z osprzętem (te wszystkie obiektywy, torby itd) :P Wróciłam kilka kilogramów chudsza, za to z zapasem kakao Perugina (love) i kawy :) Czekolada była też, ale hmmm.... jakoś szybko się skończyła :) Ok, no...zjedliśmy wszystko :P ale dary losu też były, a co, zawsze są :) A dla siebie tradycyjnie przywiozłam nowy kalendarz na 2014 z Rzymu (tym razem ze zdjęciami z filmu Rzymskie wakacje, który uwielbiam, jak zresztą wszystkie filmy z Audrey Hepburn :) ) i kilka bransoletek - z każdego miasta, które odwiedziłam w trakcie tej podróży. Ale o tym next time. Za to mam mocne postanowienie, aby tej jesieni w końcu się ogarnąć i raz w tygodniu pokazywać kawałek z moich wypraw. Na pierwszy rzut albo Italia, albo Anglia. Sama jeszcze nie wiem. A do tego zrobię candy podróżne, czyli dary losu z podróży - bo to nie jest tak, że ja wcale nie myślałam o blogu w trakcie wypraw, bo myślałam i niektóre drobiazgi właśnie z myślą o candy kupiłam :) nom :) Do tego dodajcie mój zakupoholizm i wiadomo, że z tych wypraw wracałam ledwo mieszcząc się w tę mikro torbę :) Mam też kilka nowych pomysłów, na które wcześniej nie miałam czasu i chyba odwagi, ale co tam, w końcu moje to, więc mogę sobie pisać, co chcę :P
A wczoraj był dzień lubego mego i dziś (bo wczoraj był w podróży) będzie winko i domowy obiad, i ciacho :) Zmykam, samo się nie upiecze :)
Słonecznej jesieni :)
PS. A tak, dziś bez zdjęć, bo ich dalej nie zgrałam, a czas goni do ciastek :)
Do jutra :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































